WYWIAD — MARIA SYSTEM

Q&A z autorem projektu. Kliknij pytanie, aby rozwinąć odpowiedź. (PL)

Uwaga: Każde pytanie rozwija odpowiedź; po kliknięciu innego pytania poprzednie zostanie zwinięte.
1.
Skąd wzięła się nazwa „Maria System”?
⌄

Autor:

Nazwa Maria System ma podwójne znaczenie, a oba są dla mnie fundamentalne.

Pierwsza warstwa ma charakter czysto konceptualny. Inspiracją jest tutaj łacińskie słowo mare — morze — rozumiane nie jako chaos w sensie braku porządku, lecz jako system o pozornej losowości i głębokiej, wewnętrznej dynamice. Morze nie jest statyczne – nieustannie się deformuje, przekształca, zmienia swoje struktury. Ta idea stała się jednym z fundamentów systemu.

Druga warstwa jest całkowicie osobista. Chciałem, aby projekt, który pochłonął ogromną część moich przemyśleń i pracy, niósł ze sobą trwały sens – nie tylko techniczny, ale i ludzki.

2.
Jak autor określiłby „Maria System” jednym zdaniem?
⌄

Autor:

Maria System jest próbą innego spojrzenia na bezpieczeństwo informacji. To koncepcja, w której bezpieczeństwo nie polega na „ukrywaniu” treści w sensie tradycyjnym, lecz na doprowadzeniu jej do stanu, w którym przestaje być oczywista dla osoby z zewnątrz – tak, aby analiza i odróżnienie jej od losowego szumu było praktycznie niewykonalne.

Dla mnie osobiście Maria System to spełnienie bardzo starej idei, którą nosiłem w sobie przez lata: przekonania, że bezpieczeństwo nie musi przypominać zamkniętego sejfu ani sztucznego kamuflażu. Może polegać na zniknięciu – na rozpuszczeniu informacji w „morzu”, w przestrzeni chaosu do momentu, w którym przestaje ona być widzialna jako coś jednoznacznego.

3.
Kiedy pomysł stał się projektem?
⌄

Autor:

Momentem przełomowym było ukończenie pierwszej w pełni działającej, roboczej wersji systemu. Dopiero wtedy mogłem zobaczyć, że to, co dotychczas było tylko ideą, zaczęło realnie „żyć” jako proces.

Zrozumiałem wtedy, że nie mam do czynienia z prostą koncepcją, lecz z zachowaniem systemowym — zobaczyłem, że to nie jest zwykła losowość, tylko coś, co zachowuje się konsekwentnie. Skala niepowtarzalności, którą zobaczyłem, znacząco przekroczyła moje pierwotne oczekiwania.

4.
Czym Maria System nie jest?
⌄

Autor:

Maria System nie jest klasycznym szyfrem w rozumieniu współczesnych standardów kryptograficznych, takich jak AES czy RSA. Nie powstał jako rozwiązanie produkcyjne do masowej ochrony danych i nie opiera się na tradycyjnym modelu statycznego klucza.

Projekt odrzuca ideę klucza rozumianego jako odrębny obiekt – plik, sekwencję bitów czy hasło. Zamiast tego Maria System jest próbą stworzenia modelu, w którym bezpieczeństwo nie wynika z trudności obliczeniowej, lecz z właściwości samego procesu transformacji informacji.

Nie jest to system „ukrywania” treści w klasycznym sensie, lecz eksperyment z pojęciem niejednoznaczności — z próbą sprowadzenia informacji do stanu, w którym przestaje ona mieć jednoznaczną, możliwą do obiektywnej weryfikacji formę.

5.
Jak wygląda kwestia bezpieczeństwa technicznego i obsługi błędów w Maria System?
⌄

Plik MST ma z góry określoną strukturę i nie da się go zastąpić żadnym innym formatem. Na początku zawiera hash i phase-hash, a dopiero dalej właściwy strumień danych. Dekoder korzysta z tych hashy jako punktów odniesienia: sprawdza, czy zawartość pliku jest dokładnie taka, jaka była w momencie jego utworzenia.

Jeśli .mst został zmodyfikowany, uszkodzony albo choćby minimalnie zmieniony, dekoder nie jest w stanie z nim pracować, bo integralność danych jest tu kluczowa. To nie jest sytuacja wyjątkowa — tak po prostu działa mechanizm, który wymaga pełnej spójności wejścia.

Enkoder działa odwrotnie. Przyjmuje dowolny tekst, nawet pusty, i generuje plik .mst zgodny z aktualnym stanem danych. Jeżeli wejściem jest pusty plik, wynikowy .mst również będzie pusty, a hash będzie prawidłowy — zgodny z tym, co rzeczywiście zostało przetworzone.

Projekt nie próbuje łatać wszystkich możliwych błędów użytkownika. To nie jest produkt komercyjny, tylko narzędzie badawcze, w którym precyzja i spójność są ważniejsze niż nadmiar zabezpieczeń.

6.
Dlaczego pojęcie „fazy” stało się centralne dla tej koncepcji?
⌄

Autor:

Pojęcie fazy stało się dla mnie podstawą, ponieważ reprezentuje ideę ukrytego porządku wewnątrz zjawisk, które na pierwszy rzut oka wydają się chaotyczne.

Jeśli informacja ma zostać „rozproszona” w symbolicznym „morzu szumu”, nie może to być proces przypadkowy. Musi istnieć wewnętrzna logika przemiany — nie jako zbiór sztywnych reguł, lecz jako rytm, dynamika, pewien spójny kontekst zmiany.

Faza w tym sensie nie jest elementem technicznym, lecz pojęciem opisującym stan i kierunek przekształcenia. To warstwa organizująca chaos – coś, co nie narzuca struktury wprost, ale pozwala jej wyłonić się w sposób naturalny w ramach systemu.

W pewnym momencie zacząłem myśleć o informacji jak o kropli atramentu wpuszczonej do czystej wody. Na początku widać dokładnie, gdzie jest. Po chwili zaczyna się rozmywać. A potem jest już wszędzie. I właśnie wtedy przestaje mieć sens pytanie: „gdzie ona jest?”. To był moment, w którym zrozumiałem, że nie chcę już chować informacji. Chcę ją rozpuścić.

7.
Jakie problemy poznawcze i komunikacyjne autor chciałby badać poprzez ten projekt?
⌄

Autor:

Maria System jest dla mnie sposobem na badanie kilku bardzo prostych, ale trudnych pytań.

Pierwsze z nich dotyczy tego, jak bardzo można „rozmyć” informację, żeby wciąż była odtwarzalna dla właściwej osoby, ale jednocześnie wyglądała jak zwykły szum dla kogoś z zewnątrz. Interesuje mnie granica — moment, w którym komunikat przestaje być jednoznaczny, ale jeszcze nie znika całkowicie.

Drugie pytanie dotyczy zaufania do procesów technicznych. System wymaga, by zarówno enkoder, jak i dekoder zachowywały się identycznie. Każde drobne przesunięcie, minimalna różnica czy zakłócenie potrafią zmienić wynik. Chcę sprawdzić, jak daleko można zaufać takiej delikatnej, precyzyjnej zależności.

Nie będę ukrywał — wielokrotnie zastanawiałem się, czy to, co robię, ma jakikolwiek sens. Czy to nie jest zbyt dziwne, zbyt oderwane od zwykłej technologii. Bywały tygodnie, że odkładałem wszystko na bok. A potem wracałem. Zawsze wracałem.

8.
Dlaczego autor zdecydował się na budowę własnych narzędzi zamiast gotowych bibliotek i systemów?
⌄

Autor:

Decyzja o budowie własnych narzędzi była koniecznością, a nie ambicją. Maria System opiera się na zjawisku kontrolowanego chaosu, który jest niezwykle wrażliwy na wszelkie zewnętrzne, niekontrolowane zmienne.

Gotowe biblioteki są świetne w świecie produkcyjnym, ale niosą ze sobą warstwy abstrakcji, których nie da się w pełni prześledzić: ukryte parametry, optymalizacje, różnice implementacyjne. W projekcie badawczym, którego celem jest zrozumienie procesu, a nie jedynie efektu, to stanowi niedopuszczalny szum poznawczy.

Budując narzędzia od podstaw, nie zależało mi na perfekcji systemowej, tylko na przejrzystości działania — na tym, by dało się zobaczyć każdy etap przekształceń i każdy stan pośredni, bez ukrytych warstw i „czarnych skrzynek”. To było dążenie do uczciwego poznania mechanizmu.

Najtrudniejszym etapem całego procesu było dostrajanie dekodera. System był tak wrażliwy, że minimalna zmiana parametru, drobna różnica czasu uruchomienia albo subtelne zakłócenie środowiska powodowały całkowite rozpadnięcie się wyniku.

To był realny efekt motyla. Mikroskopijna zmiana na początku procesu potrafiła kompletnie zniszczyć sens na końcu.

– Czy bałeś się, że tego nie uda się ustabilizować?

Autor:

Tak, bałem się. Miałem duże problemy z dekoderem i długo nie mogłem dojść do tego, co robię źle. Były momenty, kiedy po prostu nie dawałem rady.

Nie mam wykształcenia w tym kierunku. Uczyłem się wszystkiego sam, po drodze – często metodą prób i błędów.

Było dużo momentów frustracji. Ale po czasie zaczęło działać, i to wystarczyło, żeby ruszyć z miejsca.

9.
Czy Maria System jest bardziej eksperymentem naukowym, narzędziem inżynierskim czy formą ekspresji twórczej?
⌄

Autor:

Maria System jest hybrydą, ale o jasno określonej hierarchii.

Rdzeniem projektu jest eksperyment poznawczy. Stawiam hipotezy i staram się je weryfikować poprzez obserwowalne zjawiska statystyczne i strukturalne. Interesuje mnie to, gdzie kończy się porządek, a zaczyna niejednoznaczność — i czy da się wskazać tę granicę w sposób powtarzalny.

Jednocześnie projekt zawiera bardzo silny komponent twórczy. W chaosie, deformacji i nieprzewidywalności szukam nie tylko bezpieczeństwa informacyjnego, ale również pewnej estetyki systemowej.

10.
Czy korzystałeś z pomocy innych osób albo narzędzi typu AI podczas budowy systemu?
⌄

Autor:

Oczywiście, że korzystałem z AI. Głównie przy pisaniu skryptów.

Ale to nie była łatwa współpraca. To nie było szybkie i bezproblemowe doświadczenie, tylko długa droga pełna błędów, nieporozumień i frustracji.

AI to nie jest narzędzie idealne — to narzędzie, które wymaga prowadzenia za rękę, ciągłej kontroli i pilnowania każdego szczegółu.

Kilka razy musiałem zresetować wszystko i zacząć od nowa.

11.
Gdzie autor świadomie postawił granicę ujawniania i dlaczego ona jest ważna?
⌄

Autor:

Granicę postawiłem w samym centrum procesu. Opowiadam o idei, pokazuję efekty, publikuję testy i obserwacje, ale nie wchodzę w szczegóły tego, jak wygląda wewnętrzna sekwencja działań.

Nie chodzi o ukrywanie „wzoru” czy schematu dla samej tajemnicy. Chodzi o to, że mechanika procesu stanowi integralną część tożsamości systemu i nie może być rozdzielona na elementy opisowe bez utraty sensu.

Mogę pokazać, że proces działa. Nie widzę potrzeby pokazywania jego wnętrza. Zwłaszcza że aktualna wersja demo obejmuje jedynie fragmenty docelowej koncepcji.

12.
Czy system ma wartość jako koncepcja, nawet bez „wersji produkcyjnej”?
⌄

Autor:

Tak. I to była jedna z podstawowych myśli u źródła tego projektu.

Nie budowałem Maria System jako gotowego rozwiązania rynkowego. Interesowało mnie sprawdzenie granic: jak daleko można pójść w poszukiwaniu spójności procesu? Jak wysoka jest cena idealnej precyzji?

Okazało się, że jedność procesu — realizowanego niezależnie przez enkoder i dekoder — jest stanem bardzo wrażliwym na odchylenia. Minimalne różnice warunków potrafią zmienić wynik.

Ta wiedza ma wartość sama w sobie. System nie musi stać się rozwiązaniem użytkowym, aby być użyteczny poznawczo. Wystarczy, że pokazuje, gdzie zaczynają się realne granice technologii.

13.
Jak ten projekt zmienił sposób myślenia autora o systemach i komunikacji?
⌄

Autor:

Ten projekt zmienił moje myślenie o tym, czym w ogóle jest ochrona. Przestałem szukać bezpieczeństwa w „sejfie” – czyli w statycznym ukrywaniu klucza i treści. Zacząłem myśleć o bezpieczeństwie jako o procesie zanikania.

Zrozumiałem, że klucz nie musi być magazynowany i broniony, skoro może być zużyty i zniknąć w momencie użycia. Cały ciężar przesunął się z obiektu na działanie.

Dla mnie to była duża zmiana.

14.
Co było najtrudniejsze w budowie tej koncepcji — technicznie lub mentalnie?
⌄

Autor:

Najtrudniejsze było pogodzenie się z ograniczeniami — zarówno technicznymi, jak i mentalnymi.

Technicznie próbowałem zbudować coś, co wymagało niemal absolutnej precyzji. To trochę jak stawianie domku z kart: jedna minimalna różnica, jedno nieidealne ułożenie, drobne drgnięcie — i cała konstrukcja się rozpada.

Mentalnie było jeszcze trudniej. Najbardziej męczyła mnie świadomość, że pracuję nad systemem ekstremalnie wrażliwym na najmniejsze odchylenia — że subtelna zmiana parametru potrafi całkowicie zmienić wynik. Każda drobnostka mogła wszystko popsuć. To wymagało cierpliwości, a ja nie zawsze ją miałem.

15.
Dla kogo tak naprawdę powstał Maria System — dla świata czy dla samego autora?
⌄

Autor:

Maria System powstał przede wszystkim dla mnie. Na poziomie osobistym to bardzo prywatny projekt — pierwsze kroki stawiałem jeszcze w latach 90., na Atari 65XE, pisząc w BASIC-u.

Na poziomie idei to projekt-pytanie: „A co, jeśli spróbujemy myśleć inaczej?”. Chciałem sprawdzić, czy da się przesunąć myślenie o bezpieczeństwie z matematyki w stronę procesu, zmiany i dyfuzji.